Dzisiejszy dzień sponsoruje słowo zazdrość

Taka zazdrość kobiety o inną kobietę.

Prywatnie: bo nagle eks jest ważniejsza niż ja czyli ta, która przyjdzie, pomoże, zatroszczy się i zapyta, która zawsze była obok i która będzie. Zazdrość o to, że eks pracuje z nim i widzi go codziennie. Ja widzę ostatnio tylko na spacerach z psami. A jeszcze 3 tygodnie wcześniej przeczesywał palcami moje włosy i ściągał ze mnie koszulę. Dziś eks dostała klucz od mieszkania i przyjechała wyprowadzić psa, wzrok mnie nie mylił kiedy patrzyłam przez okno na zewnątrz.

Służbowo: rywalizacja o względy i honory. Ona, 35 lat, prawie rozwódka, z małym dzieckiem. Nie może dzisiaj zostać, bo dziecko. Nie będzie poświęcać życia prywatnego dla pracy, bo dziecko. A ja mogę? Mogę. Bo przecież pies, to nie dziecko. Pracuję ciężko, zdecydowanie więcej i ciężej a mimo to dostaję najbardziej po głowie. Bo mogłoby być przecież jeszcze więcej. Nie ma to jak faworyzacja. A wpajają że rozliczani jesteśmy przez zadania… Jasne.

Tak. Jestem zazdrosna. Zła i zazdrosna. Służbowo i prywatnie dałam się wykorzystać. Dostałam w nagrodę za lojalność nieprzespane noce i jeszcze większe worki pod oczami.

Jak feniks z popiołów…


Proszę Państwa. Nadejszła wiekopomna chwila.
Ciotka komu wraca na salony.

By opowiadać o korporacyjnym świecie, by wspominać to, co dawno powinno zostać zapomniane.
O Warszawie, o meżczyznach, zepsuciu, pieniądzach, seksie, przyjaźniach, romansach i rozwodach…

…koncert…

HURA!!!!!!

WYGRALIŚMY BILETY!!!!

IDZIEMY NA STINGA!!!!

p.s. Sławomirze kochany przyjezdzaj do nas do Wawy, zrobimy Ci taka osiemnastkę, że zapamiętasz do końca życia i będziesz mógł nawet do CV wpisać;)))

…new life…

ring.jpg
- Will you marry me?
- :*

…fsiu-bździu?…

pierwsze primo:
działaność partyjnego zostaje na jakiś czas zawieszona…

drugie primo:
mieszkania tymczasowo nie będzie…tylko nie pytajcie się dlaczego…

trzecie primo:
niech ktoś mi wykupi dożywotnią migawkę na przejazdy PKP na trasie Łódź-Wa-wa….

jestem zdesperowana…
jestem sfrustrowana…
jestem zła…
jestem zawiedziona…

chcę lizaczka…:))

…skąd ta dziurka???….

Budowa patyczka od lizaka chupa chups wyglada nastepujaco:
ksztalt walca, pusty w srodku, od góry jest dziurka i od dołu jest dziurka…
A oprócz tego jest też mały otwór w sciance zaraz przy górnej dziurce.

Pytanie natury egzystencjalnej;)) :

Moze ktoś mi powie na co ten mały otwór tam jest??

Odpowiedzi typu:
Zebyś miała zagadkę czy też bo tak jest itp. nie będą mile widziane…:)

[pytanie się nasuneło po konsumpcji tegoż produktu]

…komu nie bedzie w tyle…

Komu postanowila nie być w tyle i wlaczyla sie do wielce komercyjnej akcji:)))

Komu ukazuje zawartość swojej przepastnej torby. A mezczyzni sie zawsze zastanawiaja, jak to sie tam do tego malenstwa miesci. Ano jak widac miesci:) I zareczam, ze z plecakiem 15 kg to ja nie chodzę:))

IM001090.JPGOd lewej:

1.dyskietki (nie wiem skad sie tam wziely;))
2.Vegantalgin H (wiadomo po co)
3.Bilety PKP do Wawy:)) (bez komentarza:PP)
4.Misiek Teodor
5.Gaz łzawiacy (tylko do Warszawy wożę;))
6.pare kostek czekolady (na osłode zycia)
7.kalendarz (zawsze musi byc pod reką)
8.telefon (bez niego jak bez ręki)
9.karta do apteki (stałego klienta)
10.spinka (dlugie wlosy mam, nikomu nie dam:))
11.zeton do wozka (musialam matce podwędzic)
12.pomadka Lancome
13.dowód (
14.bilety (zuzyte)
15.oczojebny rózowy zelopis:)) (taki mały gadżet ;))
16.ukochane pióro do kaligrafii (zgubilabym je dzisiaj)
17.(schowany za czekolada portfel)
18.gumki do włosów
19.spinka srebrna
20.krem do rąk (szczegolnie potrzebny zimą)
21.karta do bankomatu (nie wiem dlaczego luzem lezala)
22.lusterko (powiedz przecie…;-))
23.maskara YSL
24.antyperspirant (i wszystko pod kontrolą)
25.klucze
26.karta telefoniczna (ach te wieczory pod budką)
27.bilet na wystawe L. da Vinci (tez juz zuzyty)
28.paragon (w rossmanie bylam)
29.kwitek od lekarza

Jeszcze z 20 pozycji i bede chodzic skrzywiona w prawo:))

torba_baner.gif

…z wizytą u komu…

czwarta nad ranem…nanana….

nie pamietam kiedy ostatnio byłam na nogach o takiej godzinie…
wszystko przez spotkanie partyjne i niefrasobliwość delegatury z sioła stołecznego…Nie znamy sie na rozkładzie jazdy, co? :PPP Na nauki do wielkiego miasta musisz teraz częsciej wpadac:PPP

Dokumentacji z zebrania nie bedzie…wszystko scisle T przez P :))

Czołem wiaro!!!

…komu podróżuje…

..tak tak…komu udała sie w delegacje do Kazimierza nad Wisła…miało sie odbyc małe partyjne spotkanie w tymże miescie ale niestety towariszcz M. nie dojechał, komiett wezwał go na posiedzenie nadzwycajne w sprawie reform ustaw i musial dopilnować remontu jednej z jednostek strukturalnych…:))

Kazimierz zimą śpi…gdyby nie towarzystwo Agi (dalej jako Brzuszek) to usnęłabym…
Pierwsze co zrobiliysmy to udalysmy sie z Aga na rynek. Tam rozpoczela sie sesja ze studnia w tle…Wiecej zdjec nie pokaze bo jest „porno i duszno” :))

Kolejnym punktem był kosciól Fary, przedwojenny cmentarzyk…okoliczne uliczki…kapliczki…galerie…miasto przysypane sniegiem po prostu spalo…leatrg..jak niedzwiedzie na zime pozakopywali sie w tych swoich smieszych chatkach:))
Kazimierzanie mają jeden dość ciekawy pomnik…pomnik psa…i jak sie potrze pysk, to powinno to przyniesc szczescie. My łodzianie mamy swojego Tuwima z ławeczka, ktoremu tez pocieramy nosek oraz Reymonta na skrzyni, ktoremu pociera sie pioro:))

Nastepnie udalysmy sie nad Wisle…na tym odcinku byla niezle skuta lodem, miejscami pokruszone kry…ale zmarznieta do tego stopnia, ze dzieciaki jezdzily na lyzwach(male glupie dzieci)…
Tutaj na walach udalo sie Brzuszkowej tez cyknąć niezlą fotke

Kolejnym punktem, ktorego nie mogeprzepuscic bedąc w Kazimierzu jest piekarnia Sarzynskiego, ktory charaketryzuje sie wypiekiem pieknych kogutów z piernika. Zaopatrzylysmy sie w pyszna herbatke zieloną z kaktusem, a ja nie moglam sie oprzec bezom. Pozarlam dwie sztuki:)) Patent cukierni: polaczaja bezy gorzka czekolada…palce lizac….

Godzina 18:30…czas zbierac sie do domku..wszystko byloby pieknie i gladko gdyby nie to ze ogrzewanie nagle przestalo dzialac…w trakcie rozmowy z panem z warszawskiego serwisu odpowiedzial: „inni jakos marzna i zyja”… No cóz…warszawiak…czego sie mozna bylo po nim spodziewac…nie jest istotne ze samochod nowy bo dokladnie 3 dni jest w naszym posiadaniu a pod opieka serwisu jestesmy przez 3 lata…mozemy sobie marznac…no i przewialo mnie…znowu mam katar do pasa prawie…
W Radomskim McDonaldzie szybka kawka(tylko w takich zamerykanozowanych instytucjach parza dobra neske, choc w warzsawie zaczeli parzyc tchibo za co mi bardzo bardzo podpadli…)
Godzina 22:40 cieple mieszkanko…goraca herbatka i powrót do rzecziwistosci..o 8 zaczely sie zajecia…

A tak w ogole to mam dzisiaj imieniny, wiec mozecie mi zyczyc wszystkiego naj:)))

…komu wyrusza nowym autkiem…

jutro w poludnie będę miała sesję zdjeciową…pod wspanialą studnią:)) U Kazimierza…:)))
Zapewne jestescie ciekawi gdzie mnie wywiezie…mialo byc sioło stoleczne, ale nie wyszlo…

Mozecie sie domyslac….ale…
wiecej po powrocie:))

P.S. Michaś chyba zaczeło mi sie udzielac to podrózowanie od Ciebie:)))